Najnowsza recenzja:
2014-05-15
oisaj [24]
Kiedy zaczniecie czytać wyda się wam pewnie, że tytuł jest nieco na wyrost, ale to nieprawda. Nietypowo dlatego, bo przecież w Polsce teraz nie wypada przyznawać się do czytania tytułów katolickich. Czytasz takie rzeczy to często jesteś automatycznie przypisywany do grupy moherowej ;)

My przeczytaliśmy i się podobało, zwłaszcza cześć pierwsza. Książka podzielona jest zgodnie z zasadami sztuki, czyli najpierw Stary, a potem Nowy Testament. Opowiedzenia historii biblijnych podjęło się wielu pisarzy, ale nam najbardziej do gustu przypadł Marcin Wroński (tak, ten Wroński od komisarza Maciejewskiego) i Grzegorz Kasdepke. Każdy z autorów zaproponował dzieciom swoją wersję historii biblijnej. Niektórzy zdecydowali się nie zmieniać ani odrobinę realiów a tylko opowiedzieli te same historie innym językiem, charakterystycznym dla własnej twórczości i zrozumiałym dla dzieci. Tak właśnie zrobił między innymi Wroński, któremu przypadło w udziale opowiedzenie o stworzeniu świata i o rajskim ogrodzie. Kasdepke poszedł inna drogą i przedstawił wieczerze wigilijną jako teatr, możemy spokojnie założyć, że lalkarz to sam Bóg.
Pozostali autorzy także wywiązali się ze swojej pracy znakomicie, ale historie opowiedziane przez tych dwóch panów są według nas najlepsze. Wydaje mi się, że Stary Testament przypadnie maluchom bardziej do gustu, ale tylko dlatego, że cała ta część jest bardziej bajkowa.

Język wszystkich historii jest prosty, ale zdecydowanie nie prostacki, nie będzie problemu dla malucha ze zrozumieniem niektórych trudniejszych spraw. Jeśli chodzi o ilustracje, to przyznam, że kiedy przeglądałem książkę zanim zabraliśmy się za lekturę, to wydały mi się niezbyt atrakcyjnie. Ale w trakcie lektury okazało się, że to strzał w dziesiątkę. Dzięki ich pewnej umowności historie otrzymują dodatkowe pole do interpretacji, mamy możliwość dodatkowej rozmowy z dzieckiem

Polecamy wszystkim,