Najnowsza recenzja:
2020-04-16
migle [24]
15-letnia Lena, nastoletnią córką swoich zapracowanych i wciąż kłócących się rodziców, wpada w źle towarzystwo. Jest alkohol i wizja wyrzucenia ze szkoły. W ramach kary ojciec wysyła córkę na wieś, do swojej matki. Jak się okazuje, dziewczyna ma pomagać babci w prowadzeniu dość okazałej posiadłości, pełniącej funkcję agroturystyczną. Wysoki poziom hotelu robi na młodej buntownicze wielkie wrażenie. Czytelnik odnosi wrażenie, że warszawska dziewczyna nie pasuje do wiejskiej rzeczywistości, lecz jak się okaże młodziutka bohaterka to młodszą wersja swojej babci. Babci, która z naturą jest za pan brat, babci z wielką wiedzą o ziołach i dbałością o estetykę wczasowego dworku w bocianach małych, wydaje się niedościgniona.

Narrację w książce prowadzi Lena i Szymon, dwoje nastolatków rzuconych z wielkiej Warszawy w miejsce, „gdzie nawet bociany zawracają”, jak twierdzi sama główna bohaterka Lena.



Wątek kryminalny zaczynający się w drugiej połowie książki nadaje rozpędu, niesamowitej historii, ciekawość rozwiązania zagadki jest tak duża, że nie ma możliwości odejść od lektury.


Dowiemy się jak trudno przyznać się do prawdy, która zakłamywana przez lata, zagłusza szczęście w życiu Szymona i życiu jego dziadka. Oboje ściga przeszłość, a oni trwają i sumiennie skrywają prawdę w swych myślach, myślach, które nie pozwalają na spokój.



Wakacyjna nastoletnia miłość, która rozkwita z dnia na dzień, między rówieśnikami wydaje się zrządzeniem losu. Niegdyś w Bocianach Małych to babcia Leny i dziadek Szymona chodzili leśnymi ścieżkami, wyznając sobie wielką miłość. Bociany Małe to wioska, w której rozgrywa się cała ówczesna historia, kryje też straszną przeszłość, pożar w domu dla psychicznie chorych, zabiera ze sobą wiele istnień. Co z tą tragedią wspólnego ma dziadek Szymona?