Najnowsza recenzja:
2015-04-17
PaulaK [30]
Gdybym miała ocenić, która z powieści – „Powrót na Staromiejską”, czy „Przyjaciółki...” – podobała mi się bardziej, to nie wiem, czy potrafiłabym wskazać jednoznacznie. Obie łączy to, że komfortowo się je czyta i obie będę na pewno ciepło wspominać. Ale o ile po tej pierwszej pozostało we mnie wrażenie pewnej słodyczy (choć przecież nie brakowało tam problemów, jak choćby zmagań Weroniki z uczuciami po rozwodzie, oswajania Edka czy wreszcie pożaru), o tyle „Przyjaciółki...” odebrałam jako historię bardziej przepełnioną skalą trudnych przeżyć i emocji. Oczywiście Mulczyńska uświadamia, że nigdy nie można przestawać wierzyć i tracić nadziei, ale w drugiej książce dobitniej zaprezentowała, że potrafi pisać wiarygodnie o bólu, stracie, o braku sensu i stanie szarej beznadziejności. To pokazuje jej wszechstronność.

Jeśli będzie potrzebować lektury pełnej ciepła, kipiącej od zwycięskiej siły miłości i przyjaźni, to druga książka Anny Mulczyńskiej będzie idealna. Czekam teraz na kolejne opowieści jej autorstwa.
...pokaż pozostałe recenzje