Najnowsza recenzja:
2017-06-26
dominikalawicka [54]
Sięgnęłam po tę książkę z pewną dozą nieśmiałości i właściwie przez kilkanaście pierwszych stron miałam wątpliwości, czy dotrwam do końca. Jednak rozczarowanie początkiem stopniowo zastąpione zostało chęcią poznania losów postaci wykreowanych przez Aidę Amer. Przyznaję, że autorka z dużą wrażliwością sportretowała nie tylko bohaterów powieści, ale też wydarzenia, jakie miały miejsce w okresie międzywojennym. "Kroniki z życia ptaków i ludzi" to opowieść o dwóch rodzinach, Sztulmowskich z Podlasia i Stuhlmacherach z Prus Wschodnich. Przesiedleni z Podlasia Sztulmowscy zajmują dom Stuhlmacherów, od tej pory losy obu familii będą przypominały wędrówkę ptaków, bo dom ma wiele znaczeń, a i gniazdo nie zawsze jest na całe życie...

Takich rodzin, jak te przedstawione w powieści jest mnóstwo i trudno właściwie winić którąkolwiek ze stron, bo życie w czasach, w których toczy się akcja powieści było trudne. Wciąż jeszcze żyją ludzie, którzy doskonale pamiętają to, co się wówczas działo. Z ich wspomnień Aida Amer zbudowała "Kroniki z życia ludzi i ptaków", im oddała głos w powieści i stara się zrozumieć bieg historii. Szukanie prawdy, często niewygodnej i bolesnej jest aktem odwagi, zwłaszcza że sięganie do przeszłości wiąże się z rozdrapywaniem zabliźnionych ran. Sprawy, o których pisze Aida Amer wymagają komentarza i przede wszystkim obiektywnego spojrzenia.
Czytałam książkę Aidy Amer przez kilka dni i z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że ta powieść to gotowy scenariusz na film albo serial telewizyjny.
Ciekawa fabuła, barwne postaci, Podlasie i Mazury, a w tle wielka historia.
http://matkapolkaczytajaca.blox.pl/