Kołysanka dla Rosalie

Kołysanka dla Rosalie


forma wydania: książka papierowa
oprawa: broszurowa

rok wydania: 2015
liczba stron: 464
format: 135x204 mm
przedział wiekowy: 18-100
numer ISBN: 978-83-10-12814-0
 
 
cena:
39.90 zł
chwilowo brak towaru
Sposoby płatności ?
Do wartemborskiego pałacu, obecnie funkcjonującego jako hotel, przyjeżdżają goście: pisarz zainteresowany historią drugiej wojny światowej, emerytowany architekt o nienagannych manierach, roztargniona, samotna dziewczyna, sympatyczne starsze małżeństwo, wścibska pani Róża z mężem pantoflarzem i tajemniczy wędkarze, którzy znikają na całe dnie. Czy ktoś z nich stoi za uprowadzeniem małej Rosalie oraz jej niani? I jaki związek z tym incydentem ma wygrywana przez zabytkową pozytywkę stara kołysanka?

Tę zagadkę spróbuje rozwikłać Klara, znana czytelnikom z powieści "Tajemnice Luizy Bein", jednocześnie usiłując nie zepsuć swojego obfitującego w burzliwe momenty związku z Kubą.


Recenzje:
2016-05-31
Książkowo czyta [3]
http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/…/przeszosc-zakleta-w-dz…

Niniejsza powieść jest już kolejną, którą przeczytałam spośród dorobku literackiego Renaty Kosin, w książce poznajemy dalsze losy bohaterów znanych nam już z „Tajemnic Luizy Bein”.

Klara i Jakub otwierają w końcu wymarzony pensjonat. Z każdym kolejnym dniem pojawiają się w nim nowi goście, są to ludzie, którzy diametralnie się od siebie różnią wiec atmosfera w różanym pałacu, gdzie mieści się pensjonat bywa czasami bardzo „gorąca”.

Klara popada zaś w coraz większe rozdrażnienie i coraz trudniej jej znieść wszechobecne w jej otoczeniu róże – zarówno same kwiaty jak i nieprzebrana ilość różanych motywów, które początkowo ją zachwycały i miały być wizytówką pensjonatu aktualnie wywołują u niej potężną irytację... (ciąg dalszy na Książkowo czyta)
2015-06-12
anek7 [16]
Od wydarzeń opisanych w "Tajemnicach" minęło 7 lat. W wartemborskim pałacu zostaje otwarty pensjonat, którego współwłaścicielami są Anna Bein oraz Klara Figiel ze swoim byłym/obecnym mężem Kubą. Właśnie rozpoczyna się pierwszy turnus i do pałacu przybywają goście - starsi państwo z Niemiec, dwóch wędkarzy - samotników, znany pisarz, emerytowany austriacki architekt, znerwicowana pracownica wielkiej korporacji oraz małżeństwo z hotelarskiego piekła rodem...
Do Wartemborka przybywają również goście ze Szwajcarii - Alex i Sara Beinowie z dziećmi: Rosalie i Albertem.

Klara cieszy się z wizyty Beinów, powodzenie pensjonatu również napawa ją optymizmem, jednak nawał zajęć w pałacu połączony z absorbującą pracą zawodową sprawiają, że młoda kobieta jest na skraju wyczerpania tak fizycznego jak i psychicznego. Jest rozdrażniona, ma problemy ze zdrowiem i wygląda jak przysłowiowa "śmierć na chorągwi". Zapada też na totalny "różowstręt", co jest szczególnie uciążliwe, gdyż w pałacu na każdym kroku natyka się na te rośliny - róże były ulubionymi kwiatami Luizy Bein i remontując pałac Klara i Kuba odtworzyli ogród różany. Również w wystroju pałacowych wnętrz dominują różane motywy - coś co początkowo wydawało się świetnym pomysłem aktualnie budzi w Klarze odrazę. Jednak osobiste problemy trzeba odłożyć na bok - z pałacu zostaje uprowadzona Rosalie i jej niania...

Tym razem Klara i Kuba, a pośrednio również Alex muszą się zmierzyć z tym co działo się w Wartemborku i okolicach w latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku. Pałac był siedzibą nazistów, którzy przeprowadzali w nim tajemnicze rytuały, do tego należy dołożyć jeszcze nie do końca wyjaśnione związki poprzednich właścicieli z różokrzyżowcami i masonerią - tajemnica goni tajemnicę.

2015-04-17
PaulaK [30]
Wydaje mi się, że w „Kołysance...”, jakby to ująć, odkryć jest mniej, co nie znaczy jednak, że nie mają one znaczenia i są mniej pasjonujące. Kolejny już raz z najwyższą uwagą śledziłam przebieg wydarzeń, a zarazem rozpatrywałam je pod kątem technicznym, czyli w jaki sposób pisarka podsuwała nowe elementy w tej skomplikowanej układance. Kosin znów musiała włożyć sporo pracy, by cała historia była tak ciekawa, ale przede wszystkim spójna; a gdy spojrzy się na obie części cyklu razem, to jeszcze bardziej docenia się ich rozmach i czuje się większy respekt dla harmonii i pewności, z jaką prowadzone są obydwie fabuły. Warto również podkreślić, że autorka czerpie z historii regionu, z którego pochodzi – to, co autentyczne, co było inspiracją, obudowuje warstwą fabularną, tworząc fikcję o lokalnym kolorycie; zakładam, że mieszkańcy Warmii mogą odbierać te utwory na jeszcze innym poziomie.

Jak pewnie można zauważyć, trudno nie porównywać „Kołysanki...” do wcześniejszej powieści Renaty Kosin. Na szczęście jednak, z czego się bardzo cieszę, autorce udało się utrzymać ten mistrzowski poziom, a przecież już wtedy wspominałam, że „Tajemnicami Luizy Bein” sama sobie poprzeczkę ustawiła wyjątkowo wysoko. Nowe tajemnice odkrywane w atmosferze narastającego dreszczu swoistej grozy i przestrachu o los małej Rosalie oraz unoszący się jakby nad pałacem i jego mieszkańcami duch mistyki sprawiły, że „Kołysanka...” jest trochę inna, ale nie mniej frapująca od poprzedniczki. Uważam, że drugą powieścią z tej serii Renata Kosin dobitnie potwierdziła, że znalazła dla siebie idealne miejsce w polskiej literaturze – nie mam wątpliwości, że każda jej następna opowieść w podobnym klimacie wzbudzi moje – a zresztą pewnie nie tylko moje – zainteresowanie. I będzie taką samą ucztą, jak te dwie.
2015-04-17
ejotek [53]
"Kołysanka dla Rosalie" jest książką, którą powinno się przeczytać w ciągu jednego dnia. Dlaczego? Bowiem to lektura z serii "jeszcze jeden rozdział i kończę czytanie a tak naprawdę kończymy widząc końcową okładkę". Wciąż utrzymujące się napięcie, coraz to nowe fakty, niesamowite wydarzenia, nietypowi ludzie tak mogę scharakteryzować powieść. Jest też nutka humoru, ale i grozy, uroku fabule dodają dzieci oraz pies a klimat mistyczno-tajemniczy podziemne korytarze, które zazwyczaj wzbudzają w czytelniku dodatkowe emocje. Sprzeczki wśród pałacowych gości, zastraszanie właścicielki, rozbite słoiki w piwnicy oraz zdjęcie małych dziewczynek w sukienkach w kwiaty - wszystko to niby drobne szczegóły niemające znaczenia. Ale uwierzcie, kiedy połączy się je w historię tak zgrabnie jak zrobiła to autorka, można przepaść bez echa w krainie wyobraźni i fikcji literackiej.
Podsumowując moje wrażenia, stwierdzam, że powieść Renaty Kosin jest wciągającą i pasjonującą lekturą. Radość będą z niej czerpać miłośnicy odkrywania tajemnic rodzinnych, ale również Ci, którzy szukają w literaturze tematów nieoklepanych, czyli na przykład o Bractwie Różokrzyżowców. Książka, mimo trudnych wątków, nie nuży a jedynie intryguje tym, co nieznane a prosty język ułatwia przeżywanie kolejnych wydarzeń. Autorka udowodniła tą książką, że w przesycie, nawet tak pięknego kwiatu jakim jest róża, można mieć dosyć...