Huczmiranki. Rumianek i mięta. Tom 2
-50%

Huczmiranki. Rumianek i mięta. Tom 2


forma wydania: książka papierowa
oprawa: broszurowa

rok wydania: 2016
liczba stron: 448
format: 152 x 230 mm
przedział wiekowy: 18-100
numer ISBN: 978-83-10-12973-4
 
 
cena:
44.90 zł
10.00 zł
DO KOSZYKA
Wysyłamy w 24h ?
Sposoby płatności ?
Musimy przetrwać. A nasza moc musi wzrastać. Jakie znaczenie wobec tego ma jedno dziecko? Rodzimy je po to, by mieć komu przekazać wiedzę o mocy zmysłów, żeby nasz ród mógł istnieć wiecznie, i dla tego celu nie cofniemy się przed niczym.

Rok 1919. Erwina Huczmiran, mimo że nie odnajduje się w tętniącej życiem i nowoczesnością stolicy, chce doprowadzić ród do dawnej świetności. Jednak dla Huczmiranek nadeszły złe czasy. Erwina czuje, kto jest temu winien…

Rok 1966. Daria Huczmiran jest samotna. Zostawiona przez męża z dwójką dzieci, oszukana przez matkę, zbliża się do zwykłych ludzi. Znajduje ukojenie, ale na krótko, bo niespodziewanie dochodzi do tragedii…

Rok 2013. Nina Huczmiran zawsze kroczyła własnymi ścieżkami i trzymała się z boku. Teraz musi poznać rodzinne tajemnice, odkryć skrywane przez lata zło i skonfrontować się z rządzącą rodem babką Darią. Inaczej nigdy nie odzyska syna.

"Huczmiranki" to porywająca saga rozgrywająca się w Warszawie na przestrzeni ponad stu lat. Książka pełna magii i tajemnic.
Huczmiranki zawsze musiały radzić sobie same… Dla tych silnych i dumnych kobiet najważniejsze powinny być więzy krwi, ale co jeśli w rodzinie pojawi się czarna owca, która zapragnie żyć po swojemu?
"Huczmiranki" to pierwsza książka Agaty Mańczyk dla dorosłych.



Recenzje:
2016-04-04
ejotek [53]
Fabuła mnie wciągnęła od pierwszych stron, bowiem byłam ogromnie ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterek od chwili, gdy zakończyłam przygodę z tomem pierwszym. Ponownie dałam się porwać magii, która otacza Huczmiranki, kobiety silne i dumne, ale jakże często nieszczęśliwe. Niejedna z nich wolałaby żyć krócej, ale kochać i być kochaną. To kobiety, które ponad wszystko stawiają dobro całego rodu, niż swoje własne. Ich zadaniem jest urodzić córkę (co potem czyni życie matki całkowicie zależne od dziecka i stanowi dla nich sens, mimo intryg i tajemnic), nic więcej się nie liczy. Relacje między bohaterkami nie zawsze należy zaliczyć do pozytywnych, często muszą uciekać się do zawierania paktów z siostrą czy kuzynkami, by razem stawić czoło silniejszym i starszym przywódczyniom. Czy dzięki tym paktom mają szansę na zmiany? Czy już zawsze bycie Huczmiranką będzie oznaczało wyrzeczenia, tłumienie emocji oraz słuchanie głosu rozsądku i rodu?

Magia i uczucia. Zasady i emocje. Poruszająca i porywająca. Okraszona mnóstwem intryg i tajemnic, które nawet jeśli się wyjaśniają to pociągają za sobą następne, rodzące się pytania. Czytelnik wciąż na coś czeka, nie ma czasu na nudę, nie znajdzie też w powieści zbędnych opisów. Tak mogłabym w ogromnym skrócie opisać powieść Agaty Mańczyk. Przeczytane przeze mnie dwa tomy opowiadające o silnych kobietach, które mają też chwile słabości a ich wybory wydają nam się czasami pozbawione skrupułów i uczuć to niezapomniana lektura. Moje myśli wciąż podążają do wojen i rozejmów, paktów i sekretów, które miałam okazję poznać na kartach książki. Serdecznie polecam!

całość recenzji: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2016/03/agata-manczyk-huczmiranki-rumianek-i.html
2016-03-14
Anna Nawrot [20]
Z kontynuacjami tak już jest, że porównujemy je, czasem całkiem nieświadomie, do części poprzednich. I chociaż "Rumianek i mięta" trzyma poziom to jednak w porównaniu z "Eukaliptusem i werbeną" minimalnie przegrywa.
Jaka jest tego przyczyna?
Myślę, że głównym powodem była konieczność pozamykania pewnych wątków, ale również wprowadzenie na scenę nowych postaci, nawiązanie nowych intryg, a potem ich rozwiązanie - trochę za dużo tego jak na jeden tom. Wydaje mi się, że gdyby autorka pokusiła się o stworzenie trylogii zamiast dylogii to wyszłoby na dobre całej powieści - nie trzeba by było traktować historii skrótowo (w końcu powieść nie może mieć objętości książki telefonicznej), można by się pokusić o bardziej rozbudowane wątki niektórych postaci - mnie na przykład ciekawi jak potoczyły się losy Sabiny, rodowej alchemiczki, twórczyni kilku szczególnie ciekawych mieszanek oraz Mariny, matki Darii, którą poznajemy już jako kobietę w średnim wieku, stojącą na czele rodu. Jest jeszcze kilka innych ciekawych postaci potraktowanych całkiem po macoszemu, a stanowiących ważne punkty rodowej układanki.

Chociaż z drugiej strony nie można autorce odmówić fantazji i kreatywności, a już szczególnie jeśli chodzi o rozwiązanie całej intrygi - do pewnego momentu byłam w stanie wymyślić jak potoczą się losy bohaterek, ale takie rozwiązanie jakie zaserwowała nam Agata Mańczyk zupełnie nie przyszło mi do głowy.

Serdecznie polecam tę książkę, jak również jej poprzedniczkę. I mam nadzieję, że "Huczmiranki" nie będą jednorazowa przygodą autorki z literaturą dla dorosłych - bo chociaż Agata Mańczyk pisze głównie dla młodych czytelników, to jednak dobrze radzi sobie z dorosłą tematyką.
2016-03-01
PaulaK [30]
Niełatwo pisać o drugim tomie cyklu czy serii, ponieważ nie da się uniknąć porównań z pierwszym. Tak jest też i w tym przypadku. Moim zdaniem, „Rumianek i mięta” nie jest lepszy od „Eukaliptusa i werbeny” – jest na tym samym, wysokim poziomie. Jednocześnie jednak druga część ma zupełnie inny wydźwięk. Pierwsza była raczej przedstawieniem rodów, tam pisarka wprowadzała we wszystkie szczegóły związane z rolą zmysłu przypisanego każdej rodzinie. Tutaj z kolei powyższe aspekty także się pojawiają, ale „Rumianek i mięta” jest bardziej nastawiony na walkę, na decydujące starcie, kto zwycięży, kto okaże się najsilniejszy.

Zmienił się ogólny nastrój. „Rumianek i mięta” wydał mi się tak bardzo mroczny, choć nie twierdzę, że to źle, wręcz przeciwnie, napięcie nie opuszczało mnie ani na moment. Ten wzbudzający dreszcze, mroczny klimat wynika jeszcze z faktu, jak bardzo bezwzględne okazują się niektóre Huczmiranki. Były wśród nich te, które we krwi miały jedynie... zło. Dla swojego celu były gotowe poświęcić wszystko, nawet członka własnej rodziny. I zrobiłyby to bez mrugnięcia powieką. A najsprytniejszym zabiegiem ze strony autorki był ten, że tymi najgorszymi okazywały się ostatecznie nie te, które o to podejrzewałam...
2016-02-26
IwonaC [172]
Po pierwszy tom Huczmiranek, który ukazał się jesienią ubiegłego roku sięgałam z pewną obawą i zaciekawieniem. Książka pozytywnie mnie zaskoczyła i wiedziałam już czego oczekiwać po drugiej części powieści. Czy autorka utrzymała poziom i dalsze losy dumnych członkiń rodu Huczmiran czyta się z taką samą przyjemnością jak pierwszą część? O tym za chwilę. Teraz nieco przybliżę fabułę.

Erwina powraca do Warszawy. Jednak stolica zmieniła się bardzo i kobieta nie do końca odnajduje się w nowej rzeczywistości. Co innego młodsze przedstawicielki rodu, które szukają nowych wrażeń. Erwina chce przywrócić dawną świetność jej rodu, ale jest to zadanie bardzo trudne, gdyż na jej drodze pojawią się nowe przeciwności.

Daria, która została sama z dwoma małymi córeczkami zbliża się coraz bardziej do zwykłych ludzi. Na krótko zyskuje spokój duszy. Jednak to tylko cisza przed burzą…

Nina pomału odkrywa skrywane przez lata rodzinne sekrety. Czy to pomoże jej w odzyskaniu synka?

Drugi tom jest według mnie już od początku nieco bardziej mroczny niż pierwszy. Atmosfera panująca pomiędzy poszczególnymi bohaterami jest bardziej napięta. Autorka w ciekawy sposób rozwija losy postaci, które zdążyliśmy dobrze poznać w pierwszej części. Na pierwszym planie pojawiają się także bohaterowie, którzy do tej pory kryli się w cieniu.

Opowieść obfituje w wiele wątków i mnogość bohaterów, nie tylko z rodu Huczmiran, ale i pozostałych – Kaczatów i Bergonów, którzy również mają władzę nad zmysłami. Każda z postaci ma swój wyjątkowy charakter i swoją historię do opowiedzenia, w każdej jest pewien tragizm, ale pojawiają się też przebłyski szczęścia.